Zosia

Mam 22 lata. Aborcji dokonałam rok temu. Mając już dwójkę dzieci. Nie jestem więc nienawidzącą dzieci kobietą i nie zbiera mi się na wymioty na widok obślinionych bezzębnych dzieciaczków. Wiem natomiast jak ciężko jest samotnym matkom polkom. Tak się składa że mam poprostu pecha do facetów, jeśli można to tak nazwać. Każdy „dawca nasienia” zapadał się pod ziemie jak tylko dowiedział się co zmajstrował. Rok temu moje młodsze dziecko miało niespełna 2latka i przyznam szczerze nie mogłam się doczekać momentu aż zacznie chodzić do przedszkola (w moim mieście żłobek jest tylko jeden więc ilość miejsc tam jest mocno ograniczona). Ogromnie cieszyłam się na myśl że już niedługo nie będziemy już używać pampersów- że ten najgorszy (dla mnie, bo dla innych kobiet może to być piękne, mnie osobiście męczyło) czas będzie za nami. Będę mogła w końcu pójść sama na zakupy, załatwić coś w urzędzie bez wózka z dzieckiem- nie ukrywajmy załatwianie jakichkolwiek spraw z dzieckiem do przyjemności nie należy! I tak czekałam na tą chwilę…i nagle dup! Dwie kreski na teście ciążowym. I znów to samo…pampersy, zupki, kupki i to czekanie aż w końcu będę mogła coś sama a nie z dzieckiem… trzecia ciąża to zwykła wpadka z kolegą. Jestem kobietą i potrzebowałam też w końcu bliskości z facetem. Wyszło dość spontanicznie więc żadne z nas nie pomyślało a antykoncepcji. Podjęcie decyzji co zrobić z fasolą w mym łonie zajęło mi dużo czasu. W końcu można powiedzieć w ostatnim momencie zamówiłam tabletki. Byłam sama w domu z dziećmi i okrutnie się bałam, że coś mi się stanie lub że się nie uda. Aborcję przeszłam bardzo łagodnie- bóle nie robiły na mnie zbyt wielkiego wrażenia może dlatego że już dwa razy rodziłam. Po drugiej dawce leku wydaliłam płód. Poczułam ogromną ulgę. Na drugi dzień niestety stało się to o co chodzi prolajfowcom- ogromne wyrzuty sumienia, poczucie winy, żal i pustka. Nie mogłam o niczym powiedzieć nikomu z rodzinych lub znajomych bo wszyscy obrzuciliby mnie kamieniami. Pozbierałam się. Udało mi się. Doszłam do tego na co czekałam rok temu. Jestem szczęśliwa. I nadal nie wyobrażam sobie siebie z trójką dzieci.

Dokanalam aborcji w ostatnim momencie bo juz w 10tc. O ciazy wiedzialam juz w 4tygodniu.