Nat

Wyszłam z łazienki ciągle nie dowierzając. Zapaliłam papierosa, mimo że szkodzą kobietom w ciąży. Przypomniałam sobie jak okropnie śmierdziało mi jedzenie. Że zapach mojego kochanego kota był nie do zniesienia. Tępy ból w piersiach. Zastanawiałam się, jak głupia musiałam być, żeby wcześniej nie połączyć faktów.
Zdjęcie testu wysłałam chłopakowi, który 3 dni wcześniej wyjechał za granicę. Tabletki zamówiliśmy jak wrócił – dwa dni później.
Szły do nas dwa tygodnie. Pamiętam, że zalałam się łzami jak trzeci dzień były trzymane przez urząd celny. W końcu przeszły. Ulga.
Pamiętam też, że siedziałam z pojedynczą tabletką mifepristone i nie mogłam się zdecydować. Nie chodziło o to, że chcę dziecka. Nie chciałam. Ale bałam się bólu. W końcu nadeszła godzina zero – koniec maja, ciepły dzień, godzina około dwudziesta.
Po samym mifepristone nic mi nie było. Miałam tylko wrażenie, że czas ruszył do przodu i w przeciągu godziny minęło godzin dwadzieścia cztery. Trzęsącymi rękami wpakowałam do ust pierwszą serię tabletek i czekałam.
Czekać nie musiałam długo. Zaczęłam krwawić po 20 minutach, doszedł okropny ból brzucha, aczkolwiek w granicach rozsądku. Był znośny.
Po godzinie leżałam na łóżku w ramionach partnera, który głaskał mnie po głowie. Miałam okropne dreszcze. Nie mogłam opanować swojego ciała. Za oknem dzieci grały w piłkę, było piekielnie duszno, słońce zachodziło.
Poprosiłam o paracetamol, bo ból stawał się dokuczliwy. Wzięłam tabletkę do ręki, ale najpierw pobiegłam do łazienki. Dziękowałam zdrowemu rozsądkowi, że zabronił mi jedzenia obiadu, cały dzień piłam wodę i jadłam owoce. Głównie arbuza. Lepiej się po tym wymiotowało.
Wzięłam paracetamol, usiadłam w fotelu i starałam się ignorować ból brzucha grając w swoje ulubione gry. Nagle poczułam, że muszę szybko do łazienki.
Czytałam dużo Waszych opowieści o pęcherzykach, które się pojawiają w toalecie. Mi nie było dane go zauważyć. Wyleciało ze mnie kilka skrzepów wielkości pięści. Nie patrzyłam na nie. Spuściłam wodę.
Koło północy wzięłam drugą dawkę. Pojawiły się jeszcze małe skurcze, ale już nie na taką skalę.
Można uznać mnie za nieczułą osobę, ale nie żałuję. Ba, nawet rzadko o tym myślę. Nie chciałam i nie chcę być matką. Podjęłam słuszną decyzję.
Tydzień później ginekolog stwierdził poronienie. Bez łyżeczkowania, wszystko oczyściło się samo. Plamienie utrzymywało się kilka dni.

#MiałamAborcję