Małgorzata

Tak, miałam aborcję w czasach kiedy nazywano ten zabieg dość ohydnie skrobanką. Na życzenie i za darmo. W szpitalu, a nie pokątnie. Z pełną świadomością decyzji. Popieram Natalię Przybysz. Ulga i lekkość. I wnioski o bezpieczniejszą antykoncepcję w przyszłości. Kiedy powtórnie zaszłam w ciążę, nawet wiedząc, że nie chcę związku z ojcem dziecka już nie miałam watpliwości, że chcę urodzić i to była moja, i tylko moja decyzja. I nigdy nie żałowałam żadnej z obu tych decyzji. Hipokryzja tzw.kompromisu aborcyjnego jest nie do przyjęcia , kiedy szykowałyśmy plan B dla mojej córki gdyby pigułka od Kobiet na falach nie doszła w porę, nie było problemu, żeby dokonać aborcji w prywatnym gabinecie w Gdańsku. Kwestia ceny. Wściekam się na obecną sytuację, na rządy kościoła od embriona po śmierć, na piekło kobiet,których nie stać na zabieg, na średniowieczne metody, na pełne frazesów gęby polityków. Nie możemy na to pozwolić, ani im, ani sobie. Apostazja- koniecznie! Protest- koniecznie! Walka z fundamentalizmem- koniecznie! Wolność jest niezbywalnym prawem Człowieka. To ja człowiek będę decydować o swoim życiu i o swoim ciele.Na prokreację już nie mam szans, ale na eutanazję tak…