Małgorzata

Miałam 24 lata. Na dyskotece dobry znajomy P wsypał mi „coś” do drinka. Nie pamiętam seksu, ocknęłam się na pogotowiu, P mnie tam zawiózł, przerażony moim stanem, potem przyznał się do narkotyku, przepraszał. Miałam aborcję, P zapłacił, nie utrzymujemy kontaktu. Odczułam ogromną ulgę, spokój, wiem z całą pewnością, że była to właściwa decyzja. Na samą myśl, że mogłabym być zmuszona, że jakakolwiek kobieta mogłaby być zmuszona do urodzenia dziecka w takiej sytuacji czuję gniew.