Magdalena

Witam wszystkich czytelników.
Wspieram Natalię…
Wspieram ją w tym ze miała odwagę o tym publicznie powiedzieć i wspieram ją we wszystkim bo tylko tyle mogę i absolutnie nie mam prawa ani Natali ani innej kobiety oceniać  i krytykowac.
Jestem kobietą „po 30 stce”
Mieszkam w Niemczech, mam 2 dzieci w tym jedno niespełna 2 letnie.
Dowiedziałam się o 3 ciąży gdy moje 2 dziecko miało kilka miesięcy.
Moje dzieci były zaplanowane i z miłości, jedni poddają się naturze i temu co los przyniesie ja tak nigdy nie potrafiłam.
3 ciąża nie była zaplanowana i nie chciałam „tego”dziecka. (Swoją drogą być niechcianym dzieckiem nie napawa optymizmem)
Dowiedziałam się o ciąży dość szybko.w pierwszym miesiącu  (ponieważ spóźnił mi się okres).
Odrazu zrobiłam termin informując w przychodni o tym ze jestem prawdopodobnie w ciąży i nie chce tej ciąży zachować  (tak tutaj się o tym mówi. ..nie ze chce zamordować ,usunąć, pozbyć się problemu itd)wszystko potoczyło się w przeciągu tygodnia.
Termin u lekarza który  miał dokonać aborcji .dwa dni później już ostateczny termin.
Zanim dostałam ostateczny termin musiałam zgłosić się do poradni rodzinnej (takie prawo w Niemczech )i dopiero z „zaświadczeniem „od Pani psycholog ze jestem świadoma i zdecydowaną moglam już ustalać termin.
Niczego nie zmieniło to spotkanie. Idąc tam wiedziałam na 100% ze nie chcę tej ciąży zachować.
Stało się. Ten dzień będę pamiętać. Najgorsze uczucie dla mnie to było chwilę przed i po…
Przed bo byłam sama. I przypieta pasami.to było okropne uczucie.I ta chwila po ponieważ obudziłam się na sali z innymi kobietami „po”które już zartowaly śmiały się.
Tylko ktoś kto to przeszedł ma świadomość jak różne emocje temu towarzyszą. Od uczucia ulgi, radości ,szczęścia do smutku, rozczarowania ,rozpaczy.
Proszę państwa wspieram Natalię, i szanuję  jej towarzyszace uczucia. To nie jest tak ze każda kobieta odczuwa w tym momencie to samo,że wszystkie to wyrahowane suki które traktują aborcję jako antykoncepcje.
Ponieważ świat pelen jest  różnych ludzi, a tyle ile kobiet na to się decydujących tyle historii tyle emocji i tyle uczuć.
Niedawno był dzień „daty porodu” …
Tego lekarzowi nie wybacze i uważam to za mało profesjonalne o jego strony ze o takim terminie informuje kobietę która jest zdecydowana !!!
Tak, taki temin samemu można wyliczyć, ale nigdy bym się sama tego nie podjęła. ..a tak. ..porostu wiem kiedy by się dziecko urodziło.
To był dzień zadumy…połączony z ulgą i świadomością ze podjęłam słuszną decyzję.
Na koniec ,dodając coś od siebie uważam że absolutnie aborcja nie powinna być stosowana jako antykoncepcja (tzn by przypadki takie jak 5 krotne zabiegi u kobiet byly jak kontrolne wizyty u dentysty)
Nie oceniam.nie krytykuję.nie potępiam. Szanujmy siebie na wzajem i decyzję podejmowane przez innych.
Ps . Nie dokonalabym aborcji widząc bijace serduszko.
Pozdrawiam. Natalia nie jesteś sama 🙂