M.

Przeczytałam dziś wszystkie umieszczone tu historie. Również mam swoją .
Jako 18-latka, dzień przed wyjazdem na letni obóz sportowy, spotkaliśmy sie w gronie znajomych. I noc skończyłam z kolega w łóżku. Stosunek przerywany. Jadąc juz na wschód Polski, w pociągu, wiedziałam ze musze isc do ginekologa. Dziecko w tamtym czasie to byłaby katastrofa. Kariera sportowa i studia przede mną. Byl to czas gdzie postinor był na receptę, wiec wizyta nieunikniona. Wzięłam i po sprawie. Żadnych wyrzutów! Ulga,że się nie wkopałam w dziecko.
Musiało minąć prawie 10 lat, aby zakończyć karierę, studia, wyjść za mąż  i ustabilizować sie. I zdecydowaliśmy się na dziecko.
I od razu ciąża ! Aż tu nagle ciąża obumarła, 8 tydzień, szpital, łyżeczkowanie. Dramat. Płacz.

Od tego zdarzenia minęło już troche czasu, zaszłam udanie, mam zdrowe dziecko.

Jestem szczęśliwa, ze wiele lat temu wzięłam tabletki po. Wtedy nie byłam gotowa. A to ze chciałam uprawiać seks jest normalne, tyle ze nie pomyśleliśmy o zabezpieczeniu. Każdy ma jakies błędy.

Jestem z Natalią. To co zrobiłaś to prawdziwa bomba na tych co kłamstwem i obłudą żyją