Klaudia

Jakieś pół roku po urodzeniu pierwszego syna ponownie zaszłam w ciążę.  Mieszkaliśmy: ja, mój syn,  mój partner oraz moja mama w jednym mieszkaniu.  Moja mama ledwo dawała radę utrzymać mieszkanie,  mój partner jak się wtedy okazało,  miał długi.  Komornik zajął mu wypłatę.  Od razu wiedziałam,  że nie ma mowy – nie urodzę.  Nie znałam tylko sposobu na usunięcie ciąży,  wizyta u lekarza,  że względów finansowych nie wchodziła w grę. Poszukując jakiś informacji trafiłam na stronę Women on Web .  Tam po nitce do kłębka…. doczytałam,  że tabletki arthrotec zawierają mizoprostol,  wywołujący poronienie.  Sporo ryzukując,  postanowiłam zamówić takie tabletki z ogłoszeń lokalnych.  Rozsądniej byłoby zamówić zestaw ze strony Women on Web.
Miałam sporo szczęscia.  Handlarz mnie nie oszukał,  sam proces poronienia przebiegł bez powikłań.  To był gdzieś 9 tydzień ciąży.  Nie żałuję.  Nie wspominam.  Nie miałam żadnej traumy.
Ostatnio przy okazji Czarnego Protestu,  rozmawiałam ma ten temat z mamą.  Dowiedziałam się,  że w czasach kiedy aborcja w Polsce była legalna ona,  oraz jej dwie siostry również usuwały ciążę.  Czyli rodzinnie dołączamy do grona kobiet, które zdecydowały się na aborcję.