Kasia

Przeczytałam kilka historii, którymi podzieliły się inne kobiety i nagle spojrzałam na swoja z innej perspektywy. Ile miałam szczęścia, że moja aborcja mogła odbyć się w warunkach w jakich się odbyła. Bez strachu o to, czy i jak uda mi się ją zorganizować. Bez konieczności przeszukiwania internetu w celu znalezienia informacji, pomocy, środków farmakologicznych. Bez konieczności organizowania bliskich znajomych, pokoi hotelowych. Bez konieczności obcowania z ludźmi, którzy zarabiają krocie na zbiorowej hipokryzji pseudo katolickiego społeczeństwa. Aż wreszcie bez konieczności strachu o komplikacje, o swoje życie i zdrowie.

Zrobiłam test, który okazał się pozytywny. Po dwóch tygodniach i wiedząc od początku, że chcę usunąć ciążę poszłam do lekarki pierwszego kontaktu. Lekarka potwierdziła ciążę i zapytała jak się czuję z takimi wieściami. Cała rozmowa podszyta była ogromnym szacunkiem do mnie jako kobiety, pacjentki, do moich emocji i do mojego prawa wyboru. Miałam mnóstwo wsparcia, byłam pod wspaniałą opieka, a lekarki i położne były pełne empatii i profesjonalizmu.  Nawet przez moment nikt mnie nie oceniał.

Ta proceduralna strona była w moim przypadku logistycznie a przede wszystkim psychicznie bardzo łatwa. Co się tyczy samego zabiegu natomiast… nie byłam w stanie mieć dziecka w tamtym czasie. Z partnerem który psychicznie zniszczył mnie w przeciągu kilku miesięcy byłam wrakiem człowieka. Zobaczywszy wyniki testu natychmiast pomyslałam ‚Będę mieć aborcje’. Psychicznie zabieg przeżyłam strasznie, bez wsparcia od niego, bez bliskich których nie chciałam angażować. Było mi bardzo smutno i było to najgorsze doświadczenie w moim życiu. Przez kilka lat codziennie, choćby przez minute myślałam o tym co by było gdyby.

Oczywiście, dla wielu kobiet będzie to okropne doświadczenie. Ale nikt nie ma prawa nam mówić co będzie dla nas lepsze. Ja, pomimo wszystko, zawsze wiedziałam, że podjęłam właściwą decyzję. Gdybym miała cofnąć się w czasie bez wątpienia zrobiłabym to ponownie. Bo aborcja daje poczucie kontroli nad własnym życiem i odpowiedzialności.

Myślę, że polskie państwo dokłada kobietom dodatkowego strachu i stresu związanego z załatwianiem aborcji nielegalnymi drogami przyprawia mnie o mdłości. Nie mówiąc juz o tym co czuje na myśl, że państwo probuje uzurpować sobie prawo do możliwości zmuszania kobiety do donoszenia ciąży.

Jestem teraz matka dwójki dzieci. Wiem jak cudowne może być doświadczenie ciąży. Wiem tez, że zmuszenie kobiety do kontynuowania niechcianej ciąży to jedna z bardziej wyrafinowanych tortur na kobiecie.

#MiałamAborcję