Kachna

Jak to się zaczęło?

Kiedy powiedziałam mu, że jestem w ciąży  od razu szeroko się uśmiechnął. Chcemy mieć razem dzieci, kochamy się i jest nam razem dobrze. Powiedział, że mnie wesprze w każdej decyzji jaką podejmę i że decyzja należy do mnie. Ale oboje wiedzieliśmy, że nie powinniśmy mieć dziecka w tym momencie. On miał pracę na niepełen etat i bez umowy o pracę, ja dopiero co zaczęłam swoją kilka miesięcy wcześniej. Wynajmujemy kawalerkę, ja do tego w weekendy studiuję. Jak tu wychować dziecko.. za co? w jakich warunkach? Podjęliśmy decyzję jeszcze tego samego dnia.

Women on Waves

Skontaktowałam się z Fundacją Women on Waves. Szczerze polecam. Pracownicy są bardzo mili, wspierający i budzący zaufanie. Zamówiłam tabletki, wpłaciłam darowiznę i czekałam.
W międzyczasie poszłam do ginekologa aby upewnić się, że nie jest to ciąża pozamaciczna. Do tej pory nie lubię sobie przypominać o wizycie. Pani doktor uśmiechnięta, wyjaśniająca mi co i jak, i ja udająca, że jestem szczęśliwa.

Aborcja

Aborcję przeprowadzałam w 8 lub 9 tygodniu. W piątek wieczór, żeby mieć weekend na dojście do siebie. Około 20 minut po wzięciu tabletek zaczęły się skurcze. Trwały przez 1,5h. Leżałam w łazience na chłodnej podłodze, zwinięta w kłębek, trzymając głowę na kolanach chłopaka.  Skurcze „porodowe” były gorsze niż sobie kiedykolwiek wyobrażałam.  Dostałam wysokiej gorączki i cała się trzęsłam, pomagało mi trochę picie zimnej wody i to, że mój chłopak był przy mnie ciągle powtarzając mi, że jestem silna, że dam radę, że wszystko będzie dobrze, że zaraz się skończy, że mnie kocha. Po 1,5h skurcze minęły a ja się czułam jak po długiej chorobie… w trakcie ronienia wymiotowałam i dostałam biegunki. Krwawiłam jeszcze przez miesiąc po aborcji.

Co dalej?

Nigdy nikomu o tym nie powiedziałam, wiemy tylko ja i mój chłopak.  Czasem miewam wyrzuty sumienia, zastanawiam się jakby to było gdybym tego nie zrobiła. Nie wyrzuciłam zdjęcia z usg które mi dała lekarka, trzymam jako ‚pamiątkę’ po mojej pierwszej ciąży. W tym miesiącu miałam mieć termin porodu… A zamiast tego po rutynowym badaniu ginekolog wspomniał, że lekarce musiało się coś pomylić bo mam wpisane w historii pacjenta potwierdzenie ciąży a przecież nigdy nie rodziłam…

Ronienie ciąży w strachu o swoje zdrowie i życie, w ogromnym bólu, na podłodze jak zwierzę, było jednym z  najgorszych doświadczeń w moim życiu. Pragnę żeby żadna kobieta nigdy nie musiała przechodzić tego co ja.
Nie żałuję podjętej decyzji, wiem, że nie byłam gotowa na dziecko. Czekam aż będę gotowa zajść w ciąże z pełną świadomością co to oznacza i urodzić dziecko wyczekane i kochane, któremu będę  mogła zapewnić dobre życie.