Jula

Raz wzięłam tabletkę po. To był klasyczny przykład zle założonej prezerwatywy w polaczeniu z obliczonyn peekiem owulacji. Mieszkam za granicą od wielu lat, ale wstydziłam się pójść do apteki po tabletkę. Zrobił to mój chłopak, który choć nie rozumiał mojego roztrzęsienia całą sytuacją, nie zadawał żadnych pytań. Wrocił z malutkim cukierkiem i dokładną instrukcją od aptekarza(!): niech weźmie jak najszybciej, nie, alkohol nie powinien zaszkodzić w działaniu ale warto nie przesadzać bo bywaja skutki uboczne, nie papierosy też nie zaszkodza, ale warto rzucić*uśmiech*.

Absolutnie nie miałam żadnych wyrzutów sumienia, nie traktowalam tej niesczesliwie uleciałej spermy jako potencjalnego dziecka. Gdyby tabletka nie zadziałała, poddałabym się aborcji bez wahania. Skąd ten wstyd przed aptekarką ? nie wiem.

Wszystko skonczyło się dobrze, choć muszę powiedzieć, że fizycznie długo dochodziłam do siebie. Odczuwałam rózne bóle w pierwszych dniach, a okres rozregulował mi się na dobre pół roku. Teraz już wszystko ok.

#MiałamAborcję