J

Tabletke po bralam dwa razy. Zagorzalych zygotarianie musze strasznie rozczarowac – jestem szczesliwa kobieta. Nie jest mi smutno, nie mam zlych snow.

Pamietam, ze strach przed niechciana ciażą towarzyszył mi od kiedy zaczelam wchodzic w okres dojrzewania, kiedys nawet chcialam napisac do Bravo (sekcja „Trudne Pytania”), zeby zapytac czy od plywania w basenie z chlopcami mozna zajsc w ciaze. Nie chowalam sie w lesie. Moi rodzice maja wyzsze wyksztalcenie, ale chyba liczyli na to ze edukacja seksulana i odpowiedziami na tego typu pytania zajmie sie szkola, podczas gdy w szkole edukacja seksualna zajmowala sie glownie lekko nawiedzona katechetka z gitara, w mniejszym stopniu nauczycielka biologii, ktora ograniczyla ten temat do minimum (co z basenem?). Komunikat nie byl spojny, a z opowiesci katechetki wywnioskowac bylo mozna, ze ciaza rozprzestrzeniala sie droga kropelkowa, jak grypa na wiosne. Chwila nieuwagi i lapiesz.

No wiec fast-forward dziesiec lat. Pierwszy raz boje sie na serio na trzecim roku studiow. Y, moj owczesny partener ma 20 lat, ja 24, poznalismy sie pare tygodni wczesniej a ja w miedzyczasie zaczelam sobie zdawac sprawe ze Y chyba przesadzil z autopromocja podczas pierwszego spotkania i ze pomimo wzajemnej sympati ten zwiazek nie bedzie dlugi. Naleze do osob ktore nie lubia ryzykowac, lubie miec plan. Po tabletke poszalam z braku pewnosci i z paniki ze zajde w niechciana ciaze.  Na  szczescie obudzialam sie w kraju w ktorym dostanie antykoncepcji awaryjnej jest proste i nie wiaze sie z ponizaniem kobiety ktora szuka pomocy. Poszlam do apteki i  poprosilam o rozmowe z farmaceutka na boku. W kraju w ktorym sie obudzilam w kazdej aptece jest osoby pokoj do konsultacji, wiec nie musze opowiadac o tym co dokladnie sie stalo i jak sie stalo przy innych ludziach w kolejce. Farmaceutka dala do wypelnienia kwestionariusz, pytania o to dlaczego potrzebuje tabletki (Y jest kretynem i nie jest biegly w sztuce obslugi prezerwatyw), paragraf przypominajacy ze przyjmowanie leku nie jest obojetne dla organizmu i powinno byc stosowane jedynie w sytuacji awaryjnej. Wszystko normalnie, w kwestionariuszu nie bylo nigdzie mowy o dzieciach poczetych, nikt tez nie probowal mi wmawiac ze prosze o (cytujac klasyka) recepte na cyklon B. Przy wyjsciu z apteki czekal Y. Kupil czekoladki, chociaz nie bardzo wiedzial co powiedziec. Bylo mu przykro i glupio, ale ani ja ani on nie myslelismy o sobie w kategoriach potencjalnych mordercow. Rozstalismy sie niedlugo potem.

Drugi raz byl na pierwszym roku studiow magisterskich. X studiowal w Warszawie, ja kilkaset kilometrow dalej. O tym ze postapilismy glupio wiedzielismy do razu, tego samego dnia X pojechal na pogotowie po recepte na tabletke po. Tym razem sytuacja miala miejsce w pieknym kraju nad Wisla, wiec bylismy zdani na to jaki lekarz mial dyzur. Mielismy szczescie, ze mieszkamy w duzym miescie, ze X ma samochod i ze zachcialo nam sie seksu w nie-weekend. Nie zastanawialismy sie co bedzie gdyby byla z tego ciaza, nie rozmawialismy o przeprowadzkach, przerywaniu studiow, proszeniu rodziciow o pomoc, palacej koniecznosci znalenienia pracy. Nie dociekalismy czy w moim lewym badz prawym jajniku powstaje dziecko poczete. Lekarz wypisal recepte. Nie robil problemow, chociaz rozbawilo nas lekko ze na recepcie napisal ze X zglosil sie po tabletki dla narzeczonej, jakbysmy mieszkali w jakims Iranie czy cos.

W obu przypadkach skonczylo sie na tabletkach. Gdyby tabletka nie wystarczyla, wiem ze szukalabym mozliwosci przerwania ciazy. Dodam, ze historia ma prorodzinny happy-end bo ja i X w miedzyczasie doroslismy, pokonczylismy studia, odnalezlismy sie na rynku pracy, w bliskiej przyszlosci chcielibysmy zostac rodzicami.

W umyslach samozwanczych obroncow zycia jestem pewnie kobieta ktora weszla z naladowanym pistoletem do przedszkola i zaczela strzelac na oslep. Ciaza moze byla, moze nie – moze trafilam, moze nie. W tamtym momencie nie bylam gotowa na macierzynstwo, nie widze powodu dla ktorego mialabym udreczac sie braniem na powaznie mrocznych fantazji prolajfersow. Nie chce, zeby o naszej gotowosci do prokreacji decydowal Kosciol, panstwo czy po prostu przypadek.