Iwona

W wieku 24 lat miałam aborcję. Zawsze uważałam się za osobę miła, staram się być uprzejma i nikogo nie krzywdzić. Nie wydaję osądów, nie narzucam nikomu mojej wizji świata. Ciąża była niechciana i zupełnie przypadkowa. Przypadkowy seks? (cytat: „Trzeba było sobie zdawać sprawę komu się dawało…”) -Byłam samotna i ciężko przeżywałam rozstanie z kimś kogo wtedy kochałam no i klasycznie „zdarzyło się.” Zabezpieczenia zawiodły i już.  Mam melanholijną naturę, ciężko mi było w tamtym momencie poukładać sobie swoje własne życie, studiowałam, nie miałam pieniędzy, tęskniłam za rodzicami, którzy byli daleko, myślałam o swojej przyszłośći i o tym jak to będzie. Ograniczone środki finansowe sprawiły, że wybrałam metodę najtańszą- farmakologiczną. Tabletki z WomenOnWeb nie docieraly wtedy do naszego kraju z jakiegoś powodu, już nie pamiętam z jakiego. W ogóle przez stres niewiele pamiętam z tamtego okresu. Zamówiłam więc z internetu popularny lek na stawy, jak sądzę służący u nas w Polsce głównie do usuwania ciąż. Czarny rynek pod tym względem działa bardzo prężnie, wystarczy napisać maila do odpowiedniej osoby, która z niewiadomych przyczyn ma płynny dostęp do leków wydawanych tylko na receptę i jest przy okazji wyjątkowo gburowata. Dostałam dodatkowo w przesyłce wielką dziwaczną tabltkę, która nie była podpisana, nie zażyłam jej, bo zwyczajnie się bałam.  Nie myślałam wtedy o tym czy chcę to zrobić. Myślałam tylko o tym, zeby  już było po wszystkim. Sam przebieg jest zdecydowanie traumatyczny kiedy w samotności i w poczuciu winy czujesz ból psychiczny i fizyczny, ale wiesz, że nie chcesz inaczej. Po kilku latach mam żal oczywiście do siebie, bo wiem, że naraziłam sama siebie na niebezpieczeństwo i na niepotrzebny stres. Mam żal do czarnego rynku, że jest taki paskudny i w ogóle istnieje, a ludzie z którymi się kontaktowałam są straszni. Pamiętam, że myślałam wtedy o młodszych odemnie dziewczynach które w aktach desperacji też muszą z nimi rozmawiać. Mam żal do lekarzy ginekologów, którzy mówią : „Nie cieszy się Pani? W takim razie można temu zaradzić.  Ja niestety nie moge pomóc, ale proszę spróbować za granicą, tak jest najbezpieczniej.” Nie mówiąc już o kościele, do którego mam żal, bo jest tak powrzechny, a tak bardzo zamknięty na problemy normalnych ludzi, którzy popeniają błędy. Ciężko nie czuć wyrzutów sumienia w kraju, w którym śpiewa się kolędy, ma się wolne w Święta, chodzi się na śluby, chrzciny i pogrzeby. Co z tego? Czuję wewnętrzny konflikt bo wiem, że zrobiłam coś czego nikt z mojej rodziny oficjalnie by nie pochwalił, kościół który ciagle gdzieś w tym kraju przewija się w tle- także. Generalnie czyn „zły, godny potępienia, bestialski”… a jednak poczułam ulgę. Martwiłabym się gdybym była jedyną taką kobietą w tym kraju. Uwierzyłabym, że  jestem złym człowiekiem i nie zasługuję już w życiu na nic innego niż potępienie. Ale niestety jest nas więcej i każda zrobiła to z jakiegoś konkretnego powodu. Jestem więc ja, i znam osobiście dwie inne kobiety które też przez to przeszły. Nie jestem narkomanką, nie jestem alkoholiczką, pracuję, mieszkam w normalnych warunkach. Robię zakupy, śpiewam kolędy w Święta z moją rodziną i robię to dlatego, że ją kocham, maluję jajka na wielkanoc, chodzę na wybory i uwielbiam dzieci. Wiem, że nie zrobię tego nigdy więcej, ale wiem też, że zwariowałabym gdybym nie wybaczała sobie błędów.

#MiałamAborcję