Ilona

Miałam aborcję w Polsce w 2003 roku; kosztowała 2000 zł.
To była wspólna decyzja,moja i ojca dziecka,mojej szkolnej miłości z którą planowaliśmy wspólne studia i resztę życia.  Była jedną z najtrudniejszych decyzji mojego,naszego życia.
Była decyzją jaka mogła podjąć 19 letnia dziewczna i 20 letni chłopak na takim etapie życia na jakim mogły (moga) być osoby w ich wieku.
Było nam strasznie ciężko, bardzo się kochaliśmy, dziecko przecież jest owocem milosci,a my musieliśmy nasze zabić (tak to widzieliśmy wtedy). Powody są chyba najbardziej istotne. Nasze były prozaiczne : młodzi, na utrzymaniu rodzin. Za co i jak mielibyśmy utrzymać wspólne dziecko. Za chwilę były matury bo on był w technikum, 50,000 miasteczko. Gdzie mielibyśmy pójść do pracy? Gdzie mieszkać?  Od pierwszego dnia liceum ja odliczalam dni na studia. Studia były jedyna szansa ‚wyrwania’ się z tego miasteczka.
Fakt tego,ze nie mielibyśmy przyszłości a dalsze życie byłoby nieznośne trudne przeważały nasze rozważania.
Po samym zabiegu,wykonanym przez znajomego lekarza było nadal strasznie ciężko.  Jemu bardziej bo ja trafiłam do szpitala kolejnego dnia, znajomy lekarz przepisał zastrzyki,on mi te zastrzyki robił i tylko my dwoje wiedzieliśmy,ze to nie zapalenie płuc.
Chociaż już wtedy byliśmy ateistami a ja zawsze bardzo logiczna, było nam ciężko, że nigdy nie poznamy osoby ktora rozwinęła by się z czasem.
Dokarmialismy bezdomne zwierzeta,znajdowalismy im domy, byliśmy osobami wrażliwymi na świat dookoła.  Tym bardziej decyzja była strasznie ciężka.

Wiedziałam zawsze,ze to była słuszna decyzja. Zalowalam, że tak na prawdę rozważając argumenty, te ‚ za’ były naszymi wyobrażeniami.  Nie chcieliśmy być rodzicami, ja miałam mnóstwo planów na swoje- nasze życie,  przede wszystkim chciałam się rozwijać,  ale byliśmy wystarczająco dojrzali żeby wychowywać dziecko. Wyobrażenia polegały na udawaniu, że to mogłoby się udać. Ze mielibyśmy prace,pieniądze, moglibyśmy studiować…. To byłoby niemożliwe. Nie dla nas.

Dziś nie jestesmy razem, choć mamy wspólne dziecko. Ja nie mieszkam w Polsce i jestem matką czwórki dzieci,choć aborcję rozważłam jeszcze dwa razy w swoim życiu. Jestem po studiach skończonych za granicą i jestem zawodowo aktywna.

Byłoby wspaniale gdyby kobiety miały prawdziwy wybór.  Urodzenie dziecka to jedno a wychowanie i wykrztalcenie drugie. Zakaz aborcji jest kretynizmem nieskończonym.  Państwo powinno rozwinac pomoc socjalna dla rodzin i samodzielnych mam.