Klaudia

Nie wiem jak to nazwać, aborcją czy poronieniem z pomocą, nie wiem gdzie to zaklasyfikować? Wiem, że takich jak ja są tysiące, tak czuję. Jestem dorosła, świadoma. Jednak zdarzyło się, że zaszłam w ciążę, mogłam być uważniejsza, mogłam…. Od razu wiedziałam, jak tylko jeden dzień spóźnił mi się okres to ja to wiedziałam,szybko też wystąpiły pierwsze objawy,poszłam do lekarza, tak jest Pani w ciąży ale to dopiero początek, na usg w zasadzie ledwo widoczne. Radość, łzy strach,zdenerwowanie,szczeście, uśmiech, płacz,smutek wszystkie dosłownie wszystkie emocje zmieszały się w środku mnie. Wtedy on powiedział że on nie chce tego, przecież nie jesteśmy oficjalnie razem przecież być nie możemy on ma tyle do zrobienia. W środku mnie coś pękło…. zaczęła się analiza, codzienny płacz i depresja, ale zrozumiałam że to dla mnie też nie jest ten czas chwilowo bez pracy (a Państwo nie dba o samotne matki,wizja ciągania po sądach za alimenty …równie koszmar) na wynajętym… W ciągu tygodnia zapadła decyzja że dziecka teraz mieć nie będziemy. Wierzcie mi to była najtrudniejsza decyzja mojego całego życia, bolesna i to bardzo. Były tabletki 2 albo 3… ból i poronienie a nawet zwymiotowałam na środku pokoju. Cały dzień w łóżku oczu z opuchnięcia otworzyć nie mogłam, przez łzy…Teraz też płacze a trochę czasu minęło. Czy zabiłam dziecko? Nie wiem ,w tym co ze mnie wyleciało dziecka nie widziałam…. a do 3 miesiąca mogło się to wydarzyć samoistnie, nie czuję że kogoś zabiłam, że jestem morderczynią, ale czuję wyrzuty, czuję smutek. Boli mnie to że ludzie ludzi oceniają, że tak strasznie zalewa nas hejt i jad…. nie szanujemy siebie. W ogóle. Moje sumienie gryzło mnie długo w sumie gryzie dalej, 3 tygodnie byłam w stanie totalnej depresji plus lekkich skutków ubocznych fizycznych, rano nie chciało mi się wstawać a brak pracy nie motywował mnie totalnie do niczego. A on? on opiekował się mną ale on nie wiedział jak się zachowywać, też płakał,potem wszystko się poukładało nowa praca, obowiązki, różne zajęcia. Ale wspomnienia pozostają, on teraz myśli że mógł chcieć a ja chcę ale zabić go. Dzisiaj wiem że bym tego nie zrobiła,nigdy,ale jestem w innej sytuacji. Czy jestem złym człowiekiem? To Pan Bóg mnie osądzi, nie Wy, nie ludzie.

#MiałamAborcję

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *