Agata

Milczymy, prawda? Żadna się nie przyzna – ja już o tym pisałam a propos dyskusji dotyczącej Natalii Przybysz. Pisałam też, że „przyznanie się” to nieadekwatne słowo, ponieważ przyznaje się człowiek do winy/występku/czynu nagannego. Nie uważam, aby aborcja takowym czynem była. I tak, poddałam się aborcji – z prostej przyczyny: nie chciałam dziecka.

No to daję swoją historię – czyż tak odmienna od nas, kobiet, dziewczyn jestem ? – nie sądzę Dwadzieścia dwa lata miałam, i – fakt- przez sen. Cudny był ten sen … dopóki nie okazało się, że mogę studiów nie skończyć. No to działamy, rzekł, i dla mnie ulga, bo ja tylko chciałam pozbyć się ciąży, partner zapłacił (wtedy to było 2000zł) – super gest !!! Dla mnie najważniejsze wówczas było wykształcenie. Procedura oczywiście podziemna, ale byłam zadbana, anestezjolog, pełen komfort. Dziękuję tym ludziom. Po dwudziestu latach myślę i czuję, że to była jedna z moich najmądrzejszych decyzji. Nie potrafię nawet wyrazić ulgi, którą poczułam po aborcji.

#MiałamAborcję

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *