Hania

W kilka dni po 30 urodzinach urodziłam upragnione dziecko. Oboje z mężem bardzo na nie czekaliśmy. Mój mąż zamiast stanąć na wysokości zadania zaczął wycofywać się z roli głowy rodziny. Dom, samochód, jego praca, nasze finanse, wychowanie dziecka – wszystko na mojej głowie. Mimo tego, że zabezpieczaliśmy się, zawiodła prezerwatywa – po prostu pękła. W związku z tym, że teoretycznie był to czas bezpłodny (1 dzień po miesiączce) nie pobiegłam po tabletkę dzień po. Mieliśmy problemy w małżeństwie-mąż wyprowadził się. Okazało się, że jestem w ciąży. Co robić? Uwierzyć, że w ciągu kilku nastu dni mąż zmieni podejście? Rozmowy z mężem który próbował ugrać coś dla siebie zamiast przejmować się stanem psychicznym i fizycznym ciężarnej żony. Krótkie poszukiwania w necie – klinika na Słowacji. Telefon, wizyta umówiona a 3 dni. Wsiadam w samochód. Przed wejściem do kliniki stres- zupełnie niepotrzebnie. Poczułam ulgę, poczułam się gotowa walczyć dalej o małżeństwo, o naszą córkę ale nie ze stopy kobiety przegranej, zdanej na finansową łaskę męża ale silnej która ma asa w rękawie i ma szansę na niezależność w razie porażki. Mamy teraz dwoje dzieci. Mimo usilnej walki z mojej strony, w naszym małżeństwie co krok kryzysy – wina teściowej buntującej męża. Ale trwam i walczę o dobrą przyszłość dla dzieci. Czy żałuję? Nie. Czasem pomyślę co by było gdyby urodziło się tamto dziecko ale szybko ta myśl przechodzi, bo nie było by wtedy mojego syna którego kocham nad życie.