Gośka

Miałam aborcję. Było to jeszcze w czasach, kiedy aborcja była dozwolona a ja 19 letnia wtedy dziewczyna nie byłam absolutnie w sytuacji socjalnej i mentalnej na nią przygotowana. Nauka,brak własnego mieszkania, pieniędzy bo niby skąd skoro w obcym mieście w akademiku byłam na utrzymaniu rodziców ciężko pracujących na utrzymanie nie tylko mnie ale i uczącego się brata.

 Wpadka , najzwyklejsza wpadka mimo antykoncepcji. Nie miałam wątpliwości.  Zabieg odbył się z pełną narkozą. Lekarza ginekologa  pamiętam jako ciepłego, rzeczowego człowieka, który przed wykonaniem zabiegu wyjaśnił mi wszystkie wątpliwości, opisał a w zasadzie przypomniał w jakiej fazie znajduje się w tej chwili ciąża, pokazując  dodatkowo  na planszach to co znajduje się w tej chwili we mnie, Niesamowicie serdecznie zajął się mną również po wszystkim.W tamtych czasach lekarze byli też swoistymi psychologami traktującymi swoich pacjentów jak ludzi a nie jak to często dziś bywa mebla(?), samochodu(?), które trzeba naprawić, a które są tylko i wyłącznie rzeczami służącymi do pomnażania majątku.
 Czy miałam wyrzuty sumienia?  Nie, nie miałam. Nie mam do dziś, mimo rozlewającej się jakże fałszywej, stworzonej przez kościół i zasiewanej w głowach młodzieży fali opowiastek  o syndromie poaborcyjnym, o mordowaniu nienarodzonych dzieci.

W tamtych czasach byłyśmy świadome tego jak rozwija się płód już we wczesnych latach szkolnych co zawdzięczamy nie tylko lekarzom  w chwilach takich jaką przeżyłam w momencie zajścia w niechcianą ciążę, ale przede wszystkim dzięki nauczycielom, którzy( nieskrepowani fanatyzmem kościelnym, który dziś w szkołach zagnieździł się  jak tasiemiec w zdrowym organizmie krok po kroku go wykańczając)   na lekcjach biologii i nauki o życiu w rodzinie dawali nam rzetelną, niezakłamaną wiedzę na temat naszej cielesności i tego co dzieje się z nami i w nas od chwili zapłodnienia przez cały cykl aż do przerwania ciąży czy porodu.
Dziś mam dwie dorosłe, wykształcone, , kochane , zadbane przez całe ich życie córki  i zadowolenie z własnego, spełnionego życia. Co by było, gdybym podjęła w młodym wieku inną decyzję? Nawet nie trzeba mocno wysilać się, żeby zobaczyć hordy nieszczęśliwych rodzin i matek, które  nasze kołtuńskie rządy zmusiły do niechcianych porodów.

Moich córek to nie spotka. Są świadome. Tę wiedzę zawdzięczają nie szkole ale mnie. A gdyby spotkał je podobny problem jak mnie nie wahałabym się pomóc im w wyjeździe na Słowację czy do Niemiec, żeby swoje życie tak jak ja mogły przeżyć z radością i w całkowitym spełnieniu w każdym jego aspekcie.
jestem z Natalią. 🙂