Ewa

Sześć lat temu zdecydowałam się na przerwanie ciąży. Miałam 28 lat, byłam rok po przeprowadzce do Warszawy, zaczęłam studia doktoranckie, pracowałam freelancersko w kulturze. Co oznacza, że nie miałam wielkich perspektyw na stabilizację. Miałam kochanka, dużo starszego, postać zasłużoną dla kultury, etc. On miał stałą partnerkę. Zaszłam w ciążę, kiedy przygotowywałem konferencję, było to dla mnie bardzo ważne, wiedziałam, że nie mogę zawalić. Wiedziałam też, że nie chcę dziecka, że nie ma na nie miejsca w moim życiu. Mam ogromne pretensje do tego Państwa, że nie zapewniło mi możliwości legalnej aborcji na żądanie -zrobiłabym to znacznie wcześniej, w okolicach 4 tygodnia, gdy tylko dowiedziałam się o ciąży. Nie chciałam popełniać czynu inkriminowanego, więc pojechałam do Berlina. Ale późno, bo chciałam sfinalizować organizacjè konferencji. Nie chciałam farmakologii-bałam się powikłań. Więc pojechałam w 11 tygodniu, sama. Samotność była najgorszsa. Wydałam prawie wszystkie pieniądze, ale życzliwość, z którą się spotkałam była bezcenna.