Eva

Pierwszy raz mialam aborcje w Berlinie jak mialam 21 lat. Drugi raz w Londynie w wieku 23 lat. Nie chce opowiadac szczegolow. W obu wypadkach bylam w zwiazku i mezczyznami ktorzy mnie kochali i chcieli ze mna byc, chcieli dziecka. Ale ja bylam za mloda, nie chodzi mi o wiek fizyczny ale mentalny. Pochodze z rodziny gdzie nie bylo silnych zwiazkow rodzinnych, ja po prostu nie wiedzialam jak stworzyc rodzine. Nie czulam radosci macierzynstwa ale strach, panike, czulam sie chora, czulam ze cos stalo sie wbrew mej woli. Pozniej juz po czterdziestce bardzo chcialam miec dziecko. Porobowalam invitro i mialam dwa poronienia ktore przezylam ciezko jednak nigdy nie zalowalam ze mialam aborcje. Uwazam ze byly one przejawem mojej odpowiedzilnosci i zrobilabym to dokladnie jeszcze raz.  To nie sztuka zrobic sobie dziecko, kazdy gad, kazde zwierze to potrafi. Sztuka wychowac dobrego czlowieka. Sztuka to wychowac siebie. Stworzyc z siebie cos wartosciowego. Pracuje w Londynie jako tlumaczka, czesto w klinice poporodowej. Przychodza tu kobiety kroym nawkladano do glowy ze najwiekszym spelnieniem kobiety jest macierzynstwo. Jedna na cztery kobiety przejdzie przed depresje poporodowa. Czuja sie zalamane, oszukane, czesto probuja popelnic samobojstwo. Macierzynstwo powinno byc wyborem.