Eska

Miałam aborcję w Niemczech kilka lat temu – powód: stan zdrowia psychicznego (tak, zdrowie psychiczne to też wartość, choć w Polsce nadal mało się o tym mówi, a jeszcze mniej uznaje za przesłankę do ustawowej aborcji). Nie będę się tłumaczyć z tego, nie mam traumy, choć przyznaję, że po wielkiej uldze i odzyskaniu względnej równowagi psychicznej było mi trudno z tym doświadczeniem przez kilka miesięcy. Ale to minęło, aktualnie zupełnie nie zaprząta mi to myśli. W jakiś sposób mnie to wzmocniło, poczułam, że mam kontrolę nad swoim życiem.
Dziękuję Natalii za odwagę, w Niemczech było ze mną tego dnia chyba z 15 Polek…jak ja i wiele innych – siedzą cicho, bo boją się napiętnowania. A ona stanęła z otwartą przyłbicą. Trzeba to przełamać, dobrze, że powstała ta strona!