Dorota

Moja historia jest taka: mam 40 lat i dwoje dzieci. Po urodzeniu pierwszego dziecka zdecydowałam się na założenie spirali. Byłam pewna, że nigdy już nie będę rodzić bo zawsze chciałam mieć jedno dziecko. Potem rozstałam się z dotychczasowym partnerem i zakochałam się w kimś innym 😉 I, jak to w życiu, nowy partner zapragnął własnego dziecka. Zapragnęłam i ja, miłość 🙂 Postanowiłam usunąć spiralę. W ciążę zaszłam szybko, niestety też szybko się ona zakończyła, poroniłam w 6/7 tygodniu. To było ogromnie traumatyczne przeżycie. Poza tym, czas, czas mnie gonił, miałam 38 lat. Szczęśliwie kolejna ciąża zakończyła się dobrze i doczekaliśmy się upragnionego kolejnego dziecka. Od początku wiedziałam, że założę spiralę, ale ciągle odkładałam ten moment ( przy dwójce dzieci pożycie nie było tak intensywne jak kiedyś więc nie czułam palącej potrzeby), póki co uprawialiśmy (naiwnie, przyznaję) coitus interruptus 😉 No i stało się. Tym razem było jasne, że trzecie dziecko nie wchodzi w grę. Za małe mieszkanie, napięty budżet, nie chcieliśmy znowu angażować babć i dziadków do opieki nad kolejnym dzieckiem. A nade wszystko po prostu nie chcieliśmy już dziecka! Zaczęliśmy działać. Okazało się że na Słowacji tanio ( w miarę) i szybko ale niestety 3 tygodnie czekania na zabieg ( jedna z 2-ch klinik miała akurat przerwę). Nie chciałam i nie mogłam czekać, to był 6 tydzień. Facet wożący kobiety na zabieg na Słowację powiedział mi, że ok. 350 kobiet wyjeżdża z Pl na aborcję. Dziennie. Byłam załamana. Poprosiłam koleżankę, która jest zaprzyjaźniona z Ciocią Basią 🙂 Dziewczyny miały mi załatwić coś w Niemczech, ale w międzyczasie sama wyszukałam klinikę w Prenzlau, niedaleko Szczecina. To była niedziela, zadzwoniłam, umówiłam się. Już w poniedziałek byłam u niemieckiego psychologa ( taki jest wymóg w Niemczech, musi być zgoda psychologa), a we wtorek o 8 rano w klinice w Prenzlau (w tej chwili zastanawiam się nad wysterylizowaniem się, również tam). Oprócz mnie były jeszcze 2 Polki ( w tym jedna w 13 tygodniu, której odmówiono w Pl terminacji ciąży z uszkodzonym płodem!). Każda z nas dostała tabletkę, a po jakimś czasie zawieziono nas na salę operacyjną, gdzie w płytkiej narkozie przeprowadzono zabieg usunięcia resztek zarodka (prolajfowskie opowiastki o rozkawałkowywaniu płodów żywcem można sobie włożyć… wiadomo gdzie). O godz. 13 byłam już w drodze powrotnej do Polski. Wszystko odbyło się w normalnej atmosferze, byłam po prostu pacjentką. Potem nie było żadnych komplikacji. Niczego nie żałuję. Wiem, że w moim otoczeniu jest bardzo wiele dziewczyn, które również miały zabieg. Żadna z nich nie była zgwałcona, ani nie nosiła płodu z wadami ( ten jeden przypadek spotkałam właśnie w Prenzlau). Niechciana ciąża to najczęstszy powód decyzji o aborcji. Tak było, jest i będzie. Żadna religia ani politycy tego nie zmienią. Nigdy.

#MiałamAborcję