Bożena

Jestem kobietą po pięćdziesiątce  mogłabym powiedzieć że to mnie już nie dotyczy i  udawać  zgorszoną, że to nie po bożemu , że taka kobieta która dokonała aborcji to na pewno musi być zła.Ale tego nie powiem,  bo nie zapomniałam że kiedyś i ja musiałam podjąć taką decyzję i to dwa razy.Pierwszy raz to było zaraz po katastrofie w Czarnobylu  byłam wtedy w trzecim tygodniu ciąży  miałam już dwoje dzieci ,młodsza córka miała 8 miesięcy, mąż był wściekły a lekarz  poinformował mnie ,że mogło dojść  do uszkodzenia  płodu.Decyzję o aborcji musiałam  podjąć sama.

W tamtym latach  nie było tak zaostrzonych przepisów o aborcji jak teraz.Za kilka dni wyznaczono mi termin zabiegu.Są  takie dni  w życiu każdego człowieka gdzie następuje  jakiś przełom coś się kończy i coś zaczyna.Ten dzień niewątpliwie  był właśnie takim moim dniem.Mąż powiedział mi że będzie wszystko dobrze bo nie jestem pierwszą ani  ostatnią która poddaje się aborcji i nie  widzi potrzeby siedzenia przy mnie .Razem ze starszą córką  pojechał na trzy dni do brata opijać mieszkanie.Młodszą córkę zostawiłam z teściem i autobusem pojechałam na zabieg, dwie godziny po zabiegu wzięłam taxi ,które zawiozło mnie na dworzec  po czym autobusem wróciłam do domu.Z przystanku miałam ok  1 km .Ten kilometr drogi pokonywałam krok po kroku ,obolała i sama.Czułam  się coraz gorzej ,bałam się ,że nie dojdę  do domu.Patrzyłam na własne stopy, które ledwo przesuwałam, powtarzałam  sobie że muszę dojść ,że dam radę i szłam dalej.Po każdym następnym kroku czułam się inna ,czułam jak coś się  we mnie zmienia jak narasta we mnie bunt.Kiedy doszłam do domu nie byłam już tą samą osobą co wcześniej.Wciąż zadawałam sobie pytanie dlaczego w takiej chwili jestem sama ,gdzie jest ten który przysięgał przed Bogiem że będzie ze mną na dobre i na złe ,miał mnie chronić, wspierać .Nie mogłam zrozumieć dlaczego wybrał imprezę ,dlaczego zostawił mnie samą wiedząc ,że nie mam tu nikogo.

Czułam się okropnie, fizycznie ,psychicznie i moralnie czułam się jak bym była nikim.Dwa dni płakałam próbując znalezć  odpowiedzi na moje pytania.Kiedy wrócił do domu opowiedział mi o imprezie i o mieszkaniu po czym ignorując mój sprzeciw spełnił obowiązki małżeńskie.Nie jestem wstanie opisać tego co wtedy poczułam do tego człowieka obrzydzenie,wstręt,odraza i powstrzymywanie się żeby nie zwymiotować.To był początek końca mojego małżeństwa.Z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej to była tylko kwestia czasu.Kilka miesięcy pózniej  byłam znowu w ciąży nie widziałam co mam zrobić urodzić czy usunąć.Postanowiłam że urodzę,że może jeszcze coś się zmieni w moim małżeństwie .No i się zmieniało tyle że nie w tym kierunku co chciałam.Ta ciąża doprowadziła mnie do załamania nerwowego.Poczucie winy jakie wtedy miałam że jeszcze nie narodzone dziecko skazuję na życie w niepełnej  rodzinie było dla mnie torturą .Jak mogłam zrobić to własnemu dziecku ? Trauma jaką wtedy przeszłam odbiła się na moim  i dziecka zdrowiu.

Dziecko urodziło się miesiąc  przed  terminem były chwile grozy bo dziecko się dusiło a ja nie miałam już wód płodowych.Na szczęście wszystko się dobrze skończyło.Przez pierwszy miesiąc po porodzie myślałam ,że  w moim małżeństwie jeszcze się ułoży  ale to były złudne nadzieje.Rok pózniej  byłam znowu w ciąży .Nie zastanawiałam  się ani  minuty  wiedziałam  że tego dziecka nie mogę urodzić.Kiedy tydzień po aborcji  mąż  używając  siły chciał  spełnić  swój obowiązek małżeński nie wytrzymałam  wyrzuciłam  go za drzwi.Nigdy nie żałowałam swoich decyzji o aborcji.Podjęłam ją sama bo tak naprawdę byłam sama i nie mogłam na nikogo liczyć.Mąż  był nie odpowiedzialny a rodzina daleko.Wtedy myślałam że to tylko mnie spotkało  teraz  wiem że jest  dużo więcej  takich kobiet.

Kobiet którym  teraz chce się zabrać prawo do aborcji, mają nie mieć nic do powiedzenia w sprawie  która dotyczy ich życia osobistego. Kobiety, które muszą urodzić  bo ich po prostu nie będzie stać na aborcję.A co potem ,potem się je zostawia z tymi dziećmi i niech sobie radzą .Ja wtedy miałam wybór i możliwość  dokonania aborcji bez naruszania prawa .Dlaczego teraz kobietom się tego odmawia?Dlaczego kobiety takie jak Natalia muszą narażać się  na negatywne komentarze od  osób które po prostu nigdy nie musiały podejmować takiej decyzji.Natalio, osób  które cię popierają jest o wiele  więcej niż tych przeciw.Może jeszcze nie którzy nie mają tyle odwagi co ty żeby głośno o tym  mówić.Takich i podobnych historii  jak moja jest wiele.Kiedyś  prawo było po stronie takich kobiet jak ja,które musiały żyć z mężczyzną z” samczym”popędem.Dzisiaj muszą radzić sobie same.Przepisy się zmieniły ale problem pozostał.Dzisiaj politycy chcą zmienić  prawo” żeby było lepiej.”A ja mam tylko jedno pytanie.DLA KOGO LEPIEJ ?