An

Wpadłam z chłopakiem, w którym byłam zakochana po uszy. Chcieliśmy tego dziecka, powoli zastanawialiśmy się jak to wszystko poukładać. W 9tym tygodniu ciąży trafiłam do szpitala z silną infekcją. Przez ponad tydzień podłączona byłam pod mocne antybiotyki i inne leki. Miałam krwawienia i co dwa dni lekarze sprawdzali, czy pacjentów jest dwóch, czy już tyko ja jedna. Szpital opuściliśmy we dwoje. Razem z chłopakiem skończyliśmy medycynę i mieliśmy świadomość, jaki wpływ na dziecko mogły mieć podane w szpitalu leki. Mogły, nie musiały. Dziecko mogło urodzić się zdrowe… Nie chcieliśmy ryzykować. Ktoś może powiedzieć, że samolubnie i niedojrzale stchórzyliśmy, że każde życie jest darem i choroba nie jest końcem świata. Na olbrzymią część zdarzeń w życiu nie mamy wpływu. W tym przypadku mogliśmy zdecydować i choć nigdy nie żałowałam podjętej decyzji, to wcale nie była ona prosta. I była smutna.

#MiałamAborcję