A.

Dokonałam aborcji 6 lat temu… Miałam wtedy 18 lat, mój ówczesny chłopak 21. W moim domu mało rozmawiało się na temat współżycia, w zasadzie moja mama nie wyobrażała sobie żebym w ogóle miała je zacząć, dla niej byłam i w zasadzie mimo mojego obecnego wieku nadal jestem gówniarą. Zabezpieczylismy się, ale prawdopodobnie coś poszło nie tak,  bo okres spóźnial mi się ponad tydzień. Byłam przed maturą, myślałam sobie że to może stres i zmęczenie… Ale nie… Test pokazał dwie kreski, kolejny również. Ja i on przerażeni… A z drugiej strony było nam bardzo przykro,  bo chociaż byśmy chcieli nie mieliśmy żadnych dobrych warunków do wychowania dziecka. Zamówilismy tabletki z WoW, doszły w ciągu jakiegoś tygodnia. Oczywiście miałam efekty uboczne w postaci rewolucji żołądkowo-jelitowej, był ból, były skurcze ale po jakiś 2 godzinach minęło. Mój chłopak był przy mnie cały czas, wspierał, po tym wydarzeniu byliśmy jeszcze 2 lata razem. Wiemy tylko my, nikt więcej. Czy żałuję? Nie. Jasne ze czasami sobie myślę a co by było gdyby… Ale dochodzę wtedy do wniosku że nie byłoby tego co jest teraz. Kończę studia- dwa kierunki, jestem zaręczona, planuje życie, ślub, dzieci. Gdyby teraz przytrafiła mi się taka sytuacja nie zdecydowalabym się na usunięcie, bo dziś wiem że bym sobie poradziła. Ale wtedy? Nie miałabym takiego komfortu, podejrzewam że nie byłabym nawet dobrą matka,  bo sama borykałam się wtedy problemami natury emocjonalnej właśnie przez sytuację w moim rodzinnym domu. Nie żałuje, nie mam żadnych syndromow itp, wtedy czułam jedynie ulgę. Boga już przeprosiłam, myślę że jest na tyle miłosierny że zrozumial.